W poprzedniej części ustaliliśmy, że rzeczywiście: życie na gospodarstwie ma sporo wad. Jednak, jeżeli byłoby tam aż tak nieznośnie, to czy wsie wciąż by istniały? Podamy kilka argumentów, które być może będą w stanie przywrócić wiarę w polską wieś.

Moja wieś, moje szczęście

Wspomnieliśmy (dość ogólnie), że gospodarstwo i życie na wsi pochłania wiele czasu oraz pieniędzy. Oczywiście, gdyby wziąć pod uwagę wszystkie wydatki, nie tylko te związane z zakupem czy wynajęciem maszyn rolniczych, koszty zdecydowanie by wzrosły (np. szamba, przydomowe oczyszczalnie ścieków, studnie, wieczne inwestycje związane z rozbudową gospodarstwa), jednak tym razem skupimy się na czymś innym, weselszym. Na czymś, co nie odstraszy potencjalnych przyszłych mieszkańców wsi. Mimo wszystko życie na wsi nie opiera się jedynie na trudach i znoju. Ma też swoje dobre chwile. Z pewnością praca nie opuszcza człowieka na krok przez większość czasu. Jednak w tym krótkim czasie, który ma tylko dla siebie, może on cieszyć się naturą w sposób na jaki tylko ma ochotę.

Ponieważ: wieś to przede wszystkim natura. Gdzie nie spojrzeć pola, łąki, lasy czy rzeki. Wszystko jest w zasięgu ręki, ale tylko jeśli zależy nam na spacerze. Cecha ta, może być zarówno wadą (jak się przekonaliśmy wcześniej), jak i zaletą. Długie dystanse nie zawsze są tragedią. Idealnie sprawdzą się, gdy pod naszą opieką są małe dzieci: czy ktoś słyszał, aby dziecko ze wsi nie mogło zasnąć? Zresztą, wieś jest zbawieniem dla rodzin z dziećmi. Każdy nieletni uwielbia zabawę- zawsze i wszędzie. Mieszkając w mieście, nie moglibyśmy pozwolić sobie na rzeczy, które z łatwością możemy wykonać z naszymi dziećmi na własnym podwórku, ogrodzie czy nawet w jego okolicach. Wsie to przede wszystkim oddalone od siebie domostwa, o drogach (jakie są każdy wie) mało ruchliwych, a więc bezpieczniejszych: wioski to przestrzenie idealne dla małoletnich.

Wielka rola na roli

Dzieci bawiące się poza domem szybko zdobywają przyjaciół. Nieco inaczej przebiega to w przypadku dorosłych: często potrzeba wielu lat i starań, aby zaskarbić sobie prawdziwego zaufania wśród sąsiadów. Jednak gdy zostanie to osiągnięte, możemy być pewni, że przetrwa wiele kolejnych lat, a może nawet pokoleń. Opcja ta jest możliwa, gdyż na wsi tak właśnie umacniają się więzy: z pokolenia na pokolenie. A jeśli już znajomości międzypokoleniowe odhaczone, to nie tylko my plusujemy, ale również nasze gospodarstwo rolne korzysta. Już wcześniej wspominaliśmy, że przy obróbce ziemi i hodowli zwierząt, warto jest korzystać z pracy (i porady) innych doświadczonych, znajomych osób. I to jest właśnie ten moment. Kto lepiej będzie znał nasze działki rolne jak nie sąsiad, lub zaprzyjaźniony rolnik, którego (być może) ziemie te jeszcze niedawno należały do niego? Zachowanie odpowiednich kontaktów zawsze popłaca.

monokultura w rolnictwieŻyjąc w dobrych stosunkach możemy wejść w pewien rodzaj symbiozy z innymi gospodarzami, na zasadzie: „mam czegoś więcej, więc Ci dam, kiedyś może się odwdzięczysz”. Większość gospodarzy chętnie przystaje na takie układy. Nie tylko umacnia to wspomniane więzy, ale również przyspiesza pracę na roli. Przykładowo: rolnik A ma piękne ziemie, dające dorodne plony, jednak brakuje mu sprzętu oraz pracowników i nie zawsze owoce jego pracy mogą być zebrane na czas, rolnik B natomiast, mimo wielkich inwestycji, jakie czyni nie ma takiego szczęścia, przez co nie może nawet „wyjść na zero”.

Rolnicy A i B dochodzą do porozumienia. W efekcie zostają wyznaczone dwa terminy zbiorów: rolnik A i B na zmianę pomagają przy swoich zbiorach (praca idzie podwójnie szybko), dodatkowo rolnik B udostępnia przy okazji wszystkie potrzebne maszyny rolnicze traktory, naczepy oraz kombajny, za co gospodarz A odwdzięcza się, oferując część swoich plonów.

Życie na wsi ma swoje uroki i rzeczywiście: odpoczywając od pracy, jesteśmy w stanie osiągnąć harmonię. Chociażby w naszym domu: zawsze z ogrodem i zawsze spokojnym- bez natrętnych sąsiadów, spółdzielni i hałaśliwych „elementów” za oknem. A jeżeli zimą trafi się jakaś myszka, to również nie tragedia: jest cichutko. Jak pod miotłą.

Kategorie: Bez kategorii

Dodaj komentarz